Szkolenia Rekrutacja Doradztwo
 

PROMOCJE


Moja kariera - mój stres!

Zbyt dużo obowiązków, szybkie tempo i zła atmosfera w pracy są przyczyną pojawiania się stresu. Stres nie byłby szkodliwy, gdyby był umiarkowany, trwał krótko, pojawiał się spontanicznie i znikał rekompensowany czasem beztroski i spokoju.

Rano szybka czarna kawa, gdzieś w przelocie gazeta , w samochodzie już pod komórką, w korkach na klakson i od razu na spotkanie. Jeszcze w windzie przejrzeć notatki i wykonać ostatni telefon. Znowu nie tak jak miało być. Na nic nie ma czasu. Kolejna przepracowana noc, przekrwione oczy a szef i tak ma pretensje....

Zbyt dużo obowiązków, szybkie tempo i zła atmosfera w pracy są przyczyną pojawiania się stresu. Stres nie byłby szkodliwy, gdyby był umiarkowany, trwał krótko, pojawiał się spontanicznie i znikał rekompensowany czasem beztroski i spokoju. Niestety coraz częściej nasze życie wiąże się z codziennym odczuwaniem stresu, co z kolei wpływa bardzo destrukcyjnie na nasz organizm - zaczynamy chorować. Około 80% chorób serca i układu krążenia jest skutkiem życia w przedłużającym się stanie napięcia. U wielu osób można też zauważyć objawy wegetatywne bezpośrednio związane z narastającym stanem napięcia, które jakby nigdy nic ustępują 1 -2 dni po stresowej kulminacji. Najczęściej jest to ból brzucha, wymioty, biegunka, podwyższona temperatura, u innych mogą wystąpić objawy zwykłego przeziębienia lub bóle stawów. Jeśli więc częściej chorujemy, to częściej przebywamy na zwolnieniach lekarskich, bądź nawet jeśli dajemy radę przyjść do pracy, gorzej wykonujemy nasze obowiązki służbowe. Czy więc warto narażać pracowników na taki stres?

Stres ma także negatywne odzwierciedlenie w naszych relacjach społecznych. Ambicjonalna presja bądź po prostu nawał zadań zmuszają nas do  spędzania większości czasu w pracy lub przynoszenia pracy do domu. Tu znowu stresujemy się poczuciem nieumiejętności godzenia obowiązków służbowych z życiem prywatnym. Czujemy, że zaniedbujemy rodzinę, znajomych siebie.

Powszechnie wiadomo, że niezadowolony pracownik to zły pracownik. Jednakże niektórzy menedżerowie świadomie wprowadzają czynnik stresu, w celu zmobilizowania pracowników i podniesienia efektywności ich pracy. Takim stresogenem może być np. rywalizacja. „Duch zdrowej rywalizacji” rzeczywiście mobilizuje ludzi i sprawia, że pracownicy starają się maksymalnie wykorzystać czas pracy, koncentrują swoja uwagę na rozwiązaniu problemu i zrealizowaniu celu. Należy jednak pamiętać, że to co jednych zachęca do działania, demobilizuje innych.

Badania wykazały, że zdecydowanie gorzej ze stresem radzą sobie osoby z niską samooceną, lękliwe i neurotyczne. W sytuacji poczucia rywalizacji takie osoby najczęściej dystansują się, nie chcąc brać udziału w „zawodach”, wychodząc z założenia, że tak czy inaczej są na przegranej pozycji. Takie osoby w sytuacji stresu z zasady funkcjonują źle. Osoby z wysoką samooceną to na ogół optymiści, poszukujący wyzwań i wrażeń. Dobrze radzą sobie w każdej sytuacji, gdzie dużo się dzieje. Lubią  zmiany, a lekki stres motywuje je jeszcze bardziej do działania. Potrafią świetnie radzić sobie z codziennymi trudnościami, szukając alternatywnych rozwiązań. W sytuacji przeciążenia pracą potrafią odpowiedzieć asertywnie i wiedzą kiedy odpocząć. Takich ideałów jest jednak niewiele.

Bardzo często stres jest czynnikiem przypisanym do konkretnego stanowiska i wynika bezpośrednio z charakteru danej pracy. Dotyczy to na przykład stanowisk związanych z dużą odpowiedzialnością. Nie zależnie, czy jest to odpowiedzialność za firmę, dział, czy też odpowiedzialność materialna, sam element odpowiedzialności, który wiąże się z elementem ryzyka, stanowi źródło napięcia i sprzyja pojawianiu się stresu.

Wydawałoby się, że grupą pracowników najbardziej narażonych na stres jest kadra zarządzająca, menedżerowie, członkowie zarządów i prezesi.  Jeżeli przyjmiemy stanowisko, że niemal 80% chorób serca jest skutkiem życia w przedłużającym się stanie napięcia, a statystyki wskazują, że choroby naczyniowo- sercowe częściej występują u osób pracujących na niższych szczeblach, to czy możemy wnioskować, że to właśnie ta grupa pracowników żyje w największym stresie?

Tak naprawdę trudno mówić w ogóle o wielkości stresu, szczególnie w odniesieniu do grup pracowniczych. W rzeczywistości każdy człowiek jest na tyle złożoną jednostką, że przeżywa stres w zupełnie inny sposób. Ta sama sytuacja, np. poważna rozmowa z przełożonym, może dla jednych skończyć się zawałem, dla innych załamaniem nerwowym lub też okazać się dla jednego na tyle stresująca, że poczuje skurcz żołądka, czy rozchoruje się na kilka dni. Dla innych zaś stanie się epizodem z miejsca rzuconym w zapomnienie lub wręcz czynnikiem motywującym do wzięcia się w garść, zmobilizowania sił i zoptymalizowania działań.

Warto jednak pamiętać o tym, że stres przeżywają nie tylko pracownicy przeciążeni pracą, ale także osoby, których predyspozycje (np. temperament, możliwości intelektualne) są po prostu nieadekwatne do wymagań stanowiska pracy. Podczas gdy jeden świetnie czuje się w bezpośrednich kontaktach z klientem, negocjacjach, rozmowach handlowych, inny preferuje zaciszne stanowisko analityczne przy komputerze i brak konieczności nawiązywania relacji z kimkolwiek. W takiej sytuacji mamy do czynienia z klasycznym brakiem przystosowania zawodowego, co prędzej czy później, o ile nie przesuniemy pracownika na bardziej odpowiednie stanowisko,  skończy się odejściem pracownika z firmy. Stanie się tak zapewne dopiero wówczas, gdy pracownik ten będzie miał w zanadrzu inną ofertę pracy. Wszak wiadomo, że choć w pracy bywa źle, bez pracy jest jeszcze trudniej i to dopiero jest stres!

Competitive Skills

« powrót