Szkolenia Rekrutacja Doradztwo
 

PROMOCJE


Lekarzy jak na lekarstwo - Hipokrates na walizkach

Od niedawna obserwowalna jest pozytywna zmiana na rynku pracy, który z rynku pracodawcy zmienia się na rynek pracobiorcy.

Od niedawna obserwowalna jest pozytywna zmiana na rynku pracy, który z rynku pracodawcy zmienia się na rynek pracobiorcy. Czynniki jakie mają wpływ są różne. Z pewnością jest to wzrost gospodarczy, swego rodzaju „bum” na rynku budowlanym, ale i znaczny odpływ siły roboczej do zachodnich krajów Unii Europejskiej. Bez wątpienia zmiany te wpływają najmocniej na dwie gałęzie gospodarcze: budownictwo oraz na rynek usług medycznych. Powszechna jest już wiedza na temat znacznego odpływu lekarzy i pielęgniarek, który to jest dużym problemem zarówno dla zarządzających  placówkami  medycznymi jak i dla samych pacjentów.

 „Postanowiliśmy nieco bliżej przyjrzeć się sytuacji na medycznym rynku pracy  -  mówi Adam Kaźmierczak, ASM Centrum Badań i Analiz Rynku. Prowadzimy szereg badań analizujących sytuację na rynkach pracy w poszczególnych regionach. Prowadzimy również rozmaite badania związane z rynkiem medycznym, dlatego ciekawym wyzwaniem było dla nas podjęcie badań właśnie medycznego rynku pracy. Ograniczyliśmy się do badań w województwie łódzkim, gdyż tu właśnie znajduję się nasza siedziba.”  „Wspólnie udało nam się zdobyć wsparcie Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, dzięki czemu możliwa była realizacja  całego projektu badawczego oraz akcji informacyjnej, a to wszystko w ramach projektu  Biały Personel - Badania kwalifikacji i umiejętności pracowników w zakładach ochrony zdrowia w województwie łódzkim”. Firma ASM Centrum Badań i Analiz Rynku realizując projekt  wraz z Polskim Towarzystwem Standardów Medycznych POLSTMED przeprowadziła badania wśród pracodawców, pracowników medycznych oraz uczniów i studentów kształcących się w tym kierunku.

CZY MA NAS KTO LECZYĆ?

Z przeprowadzonych badań wynika, że od 1998 roku w woj. łódzkim maleje liczba pracowników medycznych. Szczególnie liczba anestezjologów, położników, ginekologów oraz chirurgów znacząco spada, co jest spowodowane coraz mniejszą liczbą absolwentów oraz emigracją.  

W roku 2004 najwięcej lekarzy publicznych placówek było w takich specjalnościach jak: choroby wewnętrzne, położnictwo i ginekologia, pediatria, chirurgia ogólna, anestezjologia oraz intensywna terapia. Natomiast prawie w ogóle nie było lekarzy medycyny ratunkowej i medycyny ogólnej.

W niepublicznych placówkach sytuacja wygląda nieco inaczej. Znacznie mniej było specjalistów ginekologii i położnictwa, natomiast wielu było pracowników medycyny rodzinnej. Niewielu pracowników było również w takich specjalnościach jak: otolaryngologia, ortopedia i traumatologia, kardiologia, dermatologia i wenerologia, choroby płuc, anestezjologia i intensywna terapia.

W latach 2005-2006 obserwowano duże ruchy kadrowe. Najwięcej przyjęć i zwolnień miało miejsce wśród lekarzy i pielęgniarek. Co jednak nie było spowodowane - jak się powszechnie uważa - emigracją. Najczęstszym powodem zwolnień było odejście na emeryturę. Dopiero w dalszej kolejności były to wyjazdy za granicę i restrukturyzacja.

Badania wskazują, że największy „bum” jeśli chodzi o wyjazdy za granicę mamy już za sobą. Dokładne oszacowanie ilości lekarzy i pielęgniarek, którzy opuścili kraj jest niemożliwe. Jednak na podstawie ilości składanych wniosków o wydanie zaświadczenia o postawie etycznej - potrzebnych do podjęcia pracy za granicą - można wnioskować, że liczba starających się o takie zaświadczenie w 2006 roku znacznie zmalała. Przy czym w 2005 r. zaledwie 1% pielęgniarek i położnych starało się o takie zaświadczenie, co wskazuje, że braki kadrowe w tej grupie zawodowej nie wynika właśnie z migracji, a z powodu małej liczby absolwentów. Niskie wynagrodzenia, problemy służby zdrowia z wprowadzeniem odpowiedniego systemu zarządzania powodują, że młodzi ludzie coraz rzadziej decydują się na kształcenie w tym kierunku, co z kolei wpływa na problemy pracodawców ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników.

Najwięcej pracowników medycznych składało wniosek w samej delegaturze łódzkiej. 15%  wszystkich wydanych zaświadczeń wystawiono anestezjologom (najliczniejsza grupa), 14% - lekarzom medycyny rodzinnej;  50% lekarzom innych specjalizacji.

Powyższe czynniki wpłynęły na to, że najczęstszą przyczyną przyjęcia nowych pracowników było uzupełnienie braków kadrowych. 19,5% placówek publicznych przyjmowało pracowników ze względu na poszerzenie zakresu działalności, z tego samego powodu, co drugi pracownik w zakładach niepublicznych zdobywał zatrudnienie. Wynika stąd, że placówki niepubliczne funkcjonujące w typowych warunkach rynkowych w znacznie szerszym stopniu starają być konkurencyjne. Podkreśla to również fakt, że co piąty pracownik był zatrudniany ze względu na wzrost popytu na usługi danej jednostki niepublicznej, podczas gdy w placówkach państwowych co dwudziesty pracownik zatrudniany był z tego powodu. 

Ponad połowa badanych placówek niepublicznych nie miała problemów ze znalezieniem pracowników. Problemy tu pojawiały się podczas poszukiwania stomatologów. 30% placówek publicznych miało problem z obsadzeniem stanowiska pielęgniarki. W placówkach tych brakowało również lekarzy medycyny ratunkowej, dermatologii, wenerologii oraz urologii. 

Problemy z brakiem pracowników wynikają głównie z 3 powodów: Zbyt małej liczby osób o danym zawodzie, zbyt małej liczby osób kształcących się na danym kierunku medycznym (Studia takie są często drogie, wymagają dużo wysiłku i wielu godzin poświęconych nauce, a potem wielu lat specjalizacji. Tymczasem panuje tendencja do podejmowania nauki na kierunkach humanistycznych, które dają ogólną wiedzę i nie wymagają dużych nakładów finansowych oraz czasowych), zbyt wysokimi oczekiwaniami finansowymi. Wnioskować na tej podstawie można, że konieczne jest wprowadzenie zmian, które zachęcą młodzież do kształcenia się na kierunkach medycznych.  

Problemy kadrowe wynikają również ze złego gospodarowania szpitali i innych jednostek państwowych. Wciąż za mało podejmuje się działań, by jednostki te stały się bardziej konkurencyjne, brakuje również odpowiednich finansów na wynagrodzenia dla pracowników. Ten problem zdaje się być kluczowym i determinuje zarówno migrację do innych krajów jak i przenoszenie się doświadczonych pracowników do placówek prywatnych. Tam komfort pracy zdaje się być o wiele wyższy i to nie tylko ze względu na pensje, ale i większe pole działania. Tu lekarze nie muszą odmawiać pacjentom badań specjalistycznych czy zabiegów z powodu braku środków finansowych. Ponadto, jednostki państwowe, luki kadrowe wypełniają specjalistami z mniejszym stażem pracy. Z jednej strony jest to pewna oszczędność, z drugiej jednak, opieka medyczna pozostaje na znacznie niższym poziomie. To wpływa na ich konkurencyjność i tworzy pewne zamknięte koło, w którego „wirze” ginie przede wszystkim pacjent!  Problemy służby zdrowia wciąż pozostają nierozwiązane i przez co się nasilają. Kolejne strajki pracowników medycznych zdają się jedynie potwierdzać ten fakt oraz swoistą bezradność kolejnych ekip rządzących, niepotrafiących znaleźć odpowiedniego rozwiązania. To z pewnością nie jest korzystne ani dla personelu medycznego, ani dla samych pacjentów, którzy za te problemy pokutują najbardziej.                     

Agnieszka Majsiej
Specjalistka ds. PR ASM Centrum Badań i Analiz Rynku Sp. z o.o.

 Dla Competitive Skills

« powrót