Szkolenia Rekrutacja Doradztwo
 

PROMOCJE


Dlaczego nie przez Internet?

Ania skończyła w tym roku studia, teraz czekała ją pierwsza w życiu przygoda pod tytułem „szukanie wymarzonej pracy”. W pasek wyszukiwarki wpisała hasło „oferty pracy”…

Ania skończyła w tym roku studia, teraz czekała ją pierwsza w życiu przygoda pod tytułem „szukanie wymarzonej pracy”. W pasek wyszukiwarki wpisała hasło „oferty pracy”…

14,700,000

Mniej więcej tyle wyników pokazuje wyszukiwarka dla zapytania „oferty pracy”. W Internecie funkcjonują setki serwisów oferujących oferty od pracodawców, a tylu ofert pracy, zarówno w kraju jak i za granicą, na pewno nie mamy. Wniosek jest prosty - przedzierając się przez gąszcz ofert często spotykamy się z tymi samymi propozycjami, tyle, że w różnych serwisach. Skupiamy się więc na jednym z nich, na stronie głównej widnieje ogromna liczba zamieszczonych tam ogłoszeń. Wpisujemy nazwę interesującego nas stanowiska i kolejna wyszukiwarka pokazuje nam oferty

Nieaktualne lub nie związane z tym, czego szukamy

Możemy uważać się za szczęściarzy, jeśli o „przeterminowanym” ogłoszeniu dowiadujemy się zanim wyślemy pracowicie stworzoną aplikację, a nie z maila rekrutera, który życzliwie napisał nam, że termin składania dokumentów minął dwa tygodnie temu, a on „bardzo przeprasza, ale w nawale obowiązków zapomniał usunąć ogłoszenie”. Załóżmy jednak, że udało nam się trafić na ciekawe, aktualne ogłoszenie, stanowisko idealnie odpowiadające ambicjom Ani, klikamy na „Więcej”…

Dla naszego klienta, lidera w branży …, poszukujemy…

… I to koniec informacji o naszym pracodawcy marzeń. Nie wiemy, do jakiej aplikujemy firmy, nie wiemy, jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, a pewni możemy być tylko spotkania z rekruterem, który ma zaplanowane 30 rozmów kwalifikacyjnych dziennie i kartkę od anonimowego pracodawcy, na której wypisane są cechy idealnych kandydatów. Zniechęcamy się więc i szukamy następnego ogłoszenia. Trafiamy na przykład na wciąż aktualną ofertę, która została opublikowana pół roku temu. Jednym z powodów może być fakt, że…

Pracodawcy zamieszczają ogłoszenia, by zobaczyć, kto obecnie szuka pracy

Krótko powiedziawszy, robią nam nadzieje na pracę, a tymczasem wcale nie rekrutują - monitorują tylko rynek pracy, z rzadka odzywając się do kilku osób z tysiąca, które złożyły aplikację. Mają do tego prawo, ale czy nie lepiej posługiwać się bardziej jasnymi sformułowaniami? Ale dość tego pecha, znaleźliśmy ogłoszenie nie wzbudzające podejrzeń, szybko piszemy CV i wymagany list motywacyjny, po czym wysyłamy dokumenty tuż po opublikowaniu oferty. Kilka dni później w skrzynce znajdujemy podziękowanie od zespołu HR, w którym czytamy, że na jedno miejsce pracy otrzymano 241 aplikacji. Już łatwiej dostać się na studia…
Przychodzi chwila refleksji: kim ja, młody, wykształcony, pełen entuzjazmu, ambitny człowiek jestem dla pracodawcy? Dwoma plikami w skrzynce rekrutacja@wymarzonypracodawca.pl… A gdzie miejsce na mój uśmiech, pokazanie siebie poza sztywnymi standardami?
Innym razem, otwierając skrzynkę, ciężko nam znaleźć cokolwiek, a to dlatego, że po brzegi wypełniają ją…

Newslettery, Powiadomienia i Propozycje pracy

Rejestrowaliśmy się w serwisach, to teraz mamy, co chcieliśmy - dużo propozycji. Czy aby nie za dużo? I czy na pewno tylko oferty pracy przesyłane są w takich mailingach? Może się zdarzyć, że kiedy w końcu, kierowani desperacją, bierzemy pierwszą lepszą posadę, możemy spodziewać się tego, że za dwa miesiące zadzwoni do nas pracodawca, do którego wysłaliśmy aplikację na samym początku naszych poszukiwań? I tak będziemy mieli szczęście - często tygodniami czekamy na jakąkolwiek odpowiedź od kilkunastu z pracodawców, do których wysłaliśmy dokumenty aplikacyjne.

Internet jako miejsce szukania pracy nie jest zły...

Ma po prostu wady, jak każde z innych rozwiązań. Nie należy więc polegać na kuszącej perspektywie szukania zza własnego biurka. Warto połączyć tę metodę z innymi, czyli przede wszystkim szukaniem poprzez znajomych, ogłoszeniami w prasie, które z racji większych dla pracodawców kosztów są bardziej wiarygodne. Osobiste wizyty w firmach oraz biurach karier na uczelniach, mimo, że bardziej pracochłonne, mogą dać o wiele lepsze efekty. Każda, nawet najdłuższa droga, zaczyna się od pierwszego kroku, również w dosłownym tego słowa znaczeniu…

Marcin Krukar
Dziennikarz kariera.com.pl

« powrót